O co prosisz Kościół Boży? Nad tym pytaniem, na początku Wielkiego Postu, warto się zatrzymać. Bo ono jest na dobrą sprawę pytaniem o nasze oczekiwania. Czego oczekujesz od Boga i Kościoła?
Szaf z księgami przed nikim się nie zamyka, ale i na czystość umysłu, serca i rąk też się nie zwraca uwagi.
By w noc Paschy, po pokropieniu wodą chrzcielną, jeszcze raz doświadczyć radości Boga, spoglądającego na swoje dziecko. „Tyś najpiękniejszy…”
Łatwiej, prościej, więcej i już jesteśmy na manowcach.
Pan Bóg zasługuje, by dawać Mu to, co najlepsze i najpiękniejsze.
Niech się ksiądz do Jana Pawła pomodli. Ja to zrobiłem i – niech ksiądz patrzy...
Zabrakło mi ludzi. Prawdziwych, z krwi i kości. Z ich pasjami i zaangażowaniem.
Nie wraca się do czegoś, co było mało znaczącym epizodem.
Przy okazji o bajkach i scyzoryku.
Ile trzeba lat pracy, by poczuli się odpowiedzialni za inne dzieła w Kościele i nie czekając na dyrygenta wyszli z inicjatywą?